MaximumRockNRoll #319 December 2009


IŁ-62 "Opuszczamy Babilon" CD chwalą w 319 numerze najdłużej wychodzącego zina świata - Maximumrocknroll.
Właściciel Prank Records w roli recenzenta rozpływa się w te słowa:





"Leaning heavily on the Polish bent towards the avantgarde, long-running Warsaw band IL-62's first CD-twenty years in the making!-has the same kind of moody, dark, layered soundscapes as, say, KRYZYS or P.E.S.D., but takes things in a tad more trippy direction with trance music influences, a rapid-fire neo-rapping quality to the vocals, bongos, sitars, digeridoo, and...wait ...don't leave... it's cool! Seriously! You either love the wild left-field experimentation of the Polish Punk scene ...or are just baffled by it. There's neat poetic and political lyrics shouted out by raspy vocals with some superb moments but less of a hardcore or brutal edge and more cacophony to the music overall, which makes for a mixed, meandering journey opposed to a concise impact. However, it's a fun place to wander around in for almost an hour, as the fourteen tracks walk on the long side. For the adventurous, see you there!"

co w wolnym przekładzie brzmi tak:
"Opierając się głównie na języku polskim warszawska grupa IŁ-62 ruszyła w stronę awangardy na swoim pierwszym w swej dwudziestoletniej działalności wydawnictwie CD. Wytworzyła ten sam rodzaj nastrojowej, ciemnej, warstwy dzwiękowej jak, powiedzmy, KRYZYS lub PESD, ale jest w niej odrobinę więcej trip-hopu, wpływów muzyki trance, szybkiego ognia, neo-rapu w śpiewie, bongosy, sitar, digeridoo i ...nie przegap tego, to jest świetne! Poważnie! Albo pokochasz ten dziki, nie z tej ziemi eksperyment polskiej sceny punk ... albo po prostu jesteś zaskoczony. Sš tam teksty czysto poetyckie oraz polityczne wykrzykiwane przez zachrypnięty wokal, ze świetnymi momentami, mniej tu hardcore lub brutal edge, a więcej kakofonii, co zmierza w kierunku mieszanej, pełnej meandrów podróży w przeciwieństwie do zwięzłego uderzenia. Jednakże jest to przyjemne miejsce, aby tułać się przez prawie godzinę wśród czternastu utworów. Dla zuchwałych - konieczne do zobaczenia!"
Maximum Rock'N'Roll 319 grudnia 2009

Powrót - Archiwum