MetalHammer
nr 214 (4/2009)

Strony HardFax:
Recenzja płyty:







Arek Lech, HardFax
Metal Hammer nr 214 (4/2009)

Dla środowiska punk'owo-hard core'owego ta nazwa znaczy bardzo dużo. Ponad dwie dekady hałasu i wierności zasadom podziemia. IŁ-62 debiutuje wreszcie i to w niezłym stylu, łącząc na płycie "Opuszczamy Babilon" zaraźliwą, noisowo-transową motorykę z punkowym, niezależnym spojrzeniem na świat. Petr: "Wcześniej pojawiały się nasze demówki, były to materiały mocno niedoskonałe jeśli chodzi o formę nagrania. Nie mieliśmy szczęścia do dobrego studia ani realizatora i pomimo tego, iż numery, które nagrywaliśmy były całkiem niezłe to brzmiało to zazwyczaj bardzo słabo. Szkoda, ale związane to jest zapewne również z kasą, której brakowało na tego typu przedsięwzięcia. Nigdy też nie było jakiegoś parcia i ciśnienia na wydawanie czegokolwiek, raczej rejestrowaliśmy coś, co miało stanowić pewien zapis stanu dla nas samych." "Opuszczamy Babilon" intryguje także pewnym dualizmem - z jednej strony mamy ewidentnie punkową postawę, punkowego ducha, obecnego w dość dosłownych tekstach, idee i pewien "brud duchowy", z drugiej strony - muzykę która z "przaśnym" punk rockiem ma niewiele wspólnego. Petr: "Muszę odwołać się do bardzo ważnej płyty w moim życiu - czarnego albumu Brygady Kryzys. Dla mnie to materiał stanowiący w jakiś sposób esencję polskiej muzyki punk a jednocześnie przecież wcale nie będący płytą stricte punkową. I tu znów pojawia się pytanie, co jest a co nie jest punkiem. Niestety polski punk kojarzy się przeważnie zupełnie z inną formą. Wspomniałem o "czarnym albumie" ponieważ wydaje mi się, iż w naszym przypadku jest nieco podobnie - mamy do czynienia z dualizmem. Chciałbym wierzyć, że w jakiś skromny sposób, potwierdzamy tylko fakt, że punk nie musi być "przaśny". Uważam tę muzykę i punkowego ducha, o którym wspominasz za coś wartościowego a nie to, z czym kojarzy się najczęściej. Na pewno też nie jesteśmy eksperymentatorami, choć wiele osób potwierdza, że gramy raczej oryginalnie. Oryginalność sprawia jednocześnie, iż trudno nas gdzieś dokleić. Pojęcie punk staje się dzięki nam jeszcze bardziej szersze. Oczywiście można by zastanowić się, co to oznacza. Zmieścili się w nim przecież przeróżni wykonawcy jak choćby Siekiera czy Patti Smith... Choć w naszym przypadku powinniśmy mówić zdecydowanie o hardcore, czyli czymś, co wyrosło z korzeni punk w oparciu o pozytywny ładunek."















Arek Lech recenzja płyty "Opuszczamy Babilon",
Metal Hammer nr 214 (4/2009)

"IŁ to jedna z dłużej działających polskich zespołów, hmmm... punkowych. Myślę, że nie będzie to obraza dla grupy, która od lat 80. istnieje w świadomości krajowych załogantów. Ciekawe, że "Opuszczamy Babilon" to pierwsza płyta z prawdziwego zdarzenia, nie licząc całkiem sporej gromadki demówek, kaset i innych wydawnictw. "Opuszczamy Babilon" to krążek koronujący poszukiwania zespołu, który z formacji topornie grającej punk rocka zmienił się w wysoce niebezpieczne monstrum. Żeby było jasne - punk jest tu obecny, ba, jest najważniejszym składnikiem płyty. Słychać go w rebelianckich tekstach, które piętnują szarą rzeczywistość, składają cyniczny hołd USA ("Dzięki ci Ameryko") i obnażają beznadziejność naszej egzystencji. Są też bardzo bliskie poetyki prezentowanej przez innego weterana sceny hc/punk - Dezertera. Można polubić, chodź momentami dosłowność przekazu razi lekko uproszczonym, czarno - białym obrazem świata. Kiedy jednak wchodzimy na grunt muzyczny, robi się całkiem poważnie. IŁ-62 stworzył transowo-noisowo - plemienną interpretację punk rockowej rewolty. Nasączył ją industrialnymi szumami i powolną, upiorną rytmiką, zbliżającą dźwięki do klimatu znanego z wcześniejszych płyt Neurosis. Jednocześnie nie bał się eksperymentu polegającego na upchnięciu na płycie zgoła nie punkowych elementów - sampli, dziwacznych gitarowych zgrzytów i otwartej formy kompozycji, nie mającej nic wspólnego z prostym "refrenowo-zwrotkowym" aranżem. Wszystko rozgrywa się w dość długich, fajnie zróżnicowanych dynamicznie kompozycjach, gdzie industrialno - noisowy zgiełk miesza się z ponurymi, niepokojącymi wyciszeniami. Przyznam, że chodź poetyka punk rocka osadzona na tradycyjnym szkielecie muzycznym mierzi mnie i raczej nie przekonuje, o tyle przekaz IŁ-62 w zderzeniu z dźwiękowym, transowym walcem daje w efekcie nowoczesną, punkową odpowiedź na "Cały Ten Świat" Masali. I jako taki staje się zaskakująco strawnym kawałkiem muzycznej historii polskiego podziemia. W dodatku opakowanym w interesujący, chodź trzymający się kanonu "diy" layout. "

















Powrót - Archiwum