o kasecie "Niepotrzebuję"
Mać Pariadka 2-4/97 nr (56-58) 1997






"No tak, kolejne po Arche i Havoc Records Cassette Sampler wydawnictwo, którego nijak nie da się postawić na półce obok innych kaset, bo się nie mieści. Ale żarty na bok, bo oto mamy do czynienia z jeszcze jedną nietypowo, i naprawdę świetnie, wydaną kasetą. Wszystko mieści się w opatrzonym logo zespołu i obrazkiem stanowiącym okładkę tego dema,

zamkniętym i zaklejonym stikersem z nazwą wytwórni pudełku: czymś pomiędzy opakowaniem papieru fotograficznego a perfum "Być może". W środku pośród kilku naklejek odnaleźć można trzynasty numer zinka "Szwindel", który jest jednocześnie wkładką z niezłymi społecznymi i osobistymi tekstami, no i samą kasetę wreszcie - też nietypową, bo białą, ze stosownym, eleganckim tamponem. A co na kasecie? Jest to właściwie składak kawałków wymyślonych przez zespół w latach 1989 - 1996, pojawiających się już na wcześniejszych wydawnictwach IŁa, ale nagranych wreszcie w porządnym studio. Jako że jest to właściwie swego rodzaju "grejtest hits" większość kawałków jest bardzo przyjemnych: chłopaki pogrywają ciężkawy, niezbyt szybki punk, który nie grzeszy zbytnią oryginalnością, ale wart jest poznania. Niektóre kawałki, jak choćby "Mów mi prawdę" czy "Niepotrzebuję" są naprawdę zajebist i nieźle dają po głowie... (mp)

Powrót - Archiwum